W maju 2014 roku napisałam krótką notatkę o nowej dostawie kadzideł do Alchemika. Wśród nich było Dorje, opisane wtedy jako naturalne kadzidło ochronne. Wróciłam do tej notatki ze względu na jedno słowo. Co właściwie mamy na myśli, kiedy mówimy o ochronie domu?

Skąd się wzięło słowo dorje?
W buddyzmie tybetańskim dorje to nazwa przedmiotu rytualnego znanego w sanskrycie jako wadżra. Jego kształt przywołuje piorun, a symbolika łączy się z trwałością diamentu i niewzruszonością umysłu. W obrzędzie często towarzyszy mu dzwonek. Zestawione razem przypominają o metodzie i mądrości. Na fotografii z kolekcji The Met widać właśnie taką parę.

Mały rytuał przy progu
W domowej praktyce ochronę najłatwiej mi sobie wyobrazić przy progu. Tu przynosimy sprawy ze sklepu, z ulicy i z rozmów, które dawno się skończyły, a w głowie trwają dalej. Czasem wystarczy przewietrzyć pokój, zapalić trochę kadzidła i przez chwilę posiedzieć w ciszy. Zapach wyznacza moment przejścia. Za chwilę wrócę do swoich spraw, ale mogę wybrać, z czym do nich wrócę.
Może dlatego ten prosty rytuał tak dobrze czuje się w zwykłym mieszkaniu. Wystarczy próg, parę minut i chwila, żeby poczuć, co z całego dnia chcę jeszcze nosić ze sobą.
Tybetański dzwonek i dorje w kolekcji The Met
Archiwum Księgarni Alchemik. Pierwotna publikacja 3 maja 2014 roku.






Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.