Zwierciadło, które nosimy w sobie. Cazimi w Skorpionie, Feniks i sztuka rozpoczynania od nowa.
Co zrobić z rzeczywistością, kiedy wszystko wygląda nie tak, jak byśmy chcieli? Kiedy relacja zaczyna przypominać pole minowe, sytuacja finansowa budzi niepokój, a przyszłość, zamiast obiecywać coś ciekawego, wygląda jak jedna wielka niewiadoma?
Można oczywiście szukać winnych. W partnerze, rodzinie, politykach, gospodarce, technologii, a nawet w astrologicznych tranzytach. Zawsze znajdzie się ktoś albo coś, co podobno odpowiada za nasze samopoczucie. Ale jest jeszcze jedno, znacznie mniej wygodne pytanie.
A może rzeczywistość nie zawsze wygląda tak, jak ją widzimy? Może część tego, co nazywamy prawdą, jest obrazem zbudowanym przez nasze wspomnienia, lęki, emocje i utrwalone przez lata przekonania?
Przecież nigdy do końca nie wiemy, co dzieje się w głowie drugiego człowieka. A mimo to potrafimy z zadziwiającą pewnością oceniać jego zachowanie, przypisywać mu intencje i budować całe historie na podstawie jednego zdania, spojrzenia czy gestu. Czasami wystarczy chwila, żeby zwykłe zdarzenie uruchomiło lawinę dawnych emocji. I nagle reagujemy na coś, co wydarzyło się dawno temu.
Właśnie z takim tematem koresponduje dzisiejsza koniunkcja. 4 listopada 2026 roku retrogradujący Merkury spotyka się ze Słońcem w 12°11′ Skorpiona, tworząc cazimi. Przyjrzyjmy się jej przez pryzmat astrologicznej tradycji, mitologii i psychologii głębi. Chociaż trudno w jednym artykule przeanalizować całe niebo, warto pamiętać, że planety nie tworzą osobnych historii. Każdy tranzyt jest fragmentem większego procesu.
Niebo 4 listopada 2026
06:33 Księżyc w Pannie w sekstylu do Słońca w Skorpionie.
07:57 Księżyc w Pannie w sekstylu do retrogradującego Merkurego.
11:31 Retrogradująca Wenus w Wadze w sekstylu do Jowisza w Lwie.
15:24 Ścisła koniunkcja Słońca z retrogradującym Merkurym w 12°11′ Skorpiona. Koniunkcja dolna.
Mars około 20° Lwa, Jowisz około 24° Lwa. Saturn retrogradujący około 9° Barana, Neptun retrogradujący około 2° Barana. Pluton około 3° Wodnika.
Księżyc ubywający w Pannie. Nów nastąpi 9 listopada w Skorpionie. Godziny według czasu polskiego, CET. Zodiak tropikalny. Obliczenia w programie Hermes.
Cazimi, czyli Merkury w samym sercu Słońca
Słowo cazimi pochodzi z arabskiego kaṣmīmī, oznaczającego przebywanie „jak gdyby w sercu”. Jego historia sięga również wcześniejszych greckich określeń związanych z sercem. W astrologii tradycyjnej planeta znajdująca się bardzo blisko Słońca uznawana była często za spaloną. Traciła niejako swoją odrębność w potężnym świetle słonecznym. Jednak w samym centrum pojawiał się szczególny wyjątek. Planeta przebywała w sercu Słońca.
W wielu dawnych interpretacjach traktowano taką pozycję jako wyjątkowe wzmocnienie. Planeta, która jeszcze chwilę wcześniej była symbolicznie spalona, znajdowała się teraz jak gdyby w królewskiej komnacie. Co ciekawe, dawni astrologowie nie byli tutaj jednomyślni. Odmiennie oceniali zarówno dopuszczalny orbis, jak i dobroczynność samej konfiguracji.
Co oznacza cazimi w tym artykule?
W często stosowanej definicji, znanej między innymi z Williama Lilly’ego, cazimi obejmuje odległość do około 17 minut kątowych w długości ekliptycznej od Słońca. Według tego kryterium opisuję dzisiejszą koniunkcję.
Guido Bonatti przyjmował bardziej rygorystyczne 16 minut zarówno w długości, jak i szerokości ekliptycznej. Dzisiejsza szerokość Merkurego wynosi przy koniunkcji około 22 minut, dlatego ten ściślejszy warunek nie jest spełniony. Sahl dopuszczał natomiast odległość jednego stopnia. Te rozbieżności są częścią historii astrologii.
Astrologia tradycyjna nie była jednolitym systemem gotowych odpowiedzi. Astrologowie dworscy próbowali określać kondycję planet, powodzenie przedsięwzięć i sprawy swoich władców. Dzisiaj możemy zapytać o własne życie. O pracę, związki, rodzinę, finanse, zdrowie, ambicje i to wszystko, co dzieje się wewnątrz człowieka. I choć królestwa bywają różne, mechanizmy sprawowania kontroli nad własnym światem pozostają zadziwiająco podobne.
Dwa oblicza cazimi Merkurego
Koniunkcja dolna występuje podczas retrogradacji Merkurego, kiedy planeta znajduje się pomiędzy Ziemią a Słońcem. Symbolicznie porównuje się ją do nowiu Merkurego, początku nowego cyklu myślenia, rozpoznawania i przetwarzania doświadczeń.
Koniunkcja górna następuje podczas ruchu prostego, kiedy Merkury znajduje się po przeciwnej stronie Słońca niż Ziemia. W astrologii cyklicznej przypomina pełnię Merkurego, moment dojrzewania wcześniejszych idei i ich wyrażania.
Dzisiaj mamy koniunkcję dolną, a więc początek nowego cyklu synodycznego Merkurego. Porównanie do nowiu opisuje symbolikę cyklu Merkurego i nie dotyczy astronomicznego nowiu Księżyca.

Merkury powraca więc symbolicznie do źródła. Do wcześniejszych myśli, doświadczeń, rozmów, decyzji i wyobrażeń. Ale dzisiaj nie odbywa się to w lekkich, ruchliwych Bliźniętach. Merkury znajduje się w Skorpionie, który niekoniecznie zadowoli się pierwszą odpowiedzią.
Skorpion. Od seksu po banki, czyli wszystko, czego nie pokazujemy światu
Skorpion jest znakiem stałym, wodnym, tradycyjnie podległym Marsowi, a we współczesnej astrologii również Plutonowi. Jego symbolika wykracza daleko poza popularne opowieści o zazdrości, namiętności i tajemniczych romansach. To również kontrola, zależność, ukryte motywacje, silne emocje, kryzysy i doświadczenia, które pozostawiają w psychice głęboki ślad.
W różnych nurtach astrologii Skorpiona łączy się z intymnością, seksualnością i psychologiczną głębią, a poprzez skojarzenia z tematyką ósmego domu także z cudzymi pieniędzmi, długami, spadkami i wspólnymi zobowiązaniami. Od seksu po banki, można powiedzieć. Nie wszystkim chwalimy się publicznie.
Nie opowiadamy każdemu, ile mamy na koncie, jakie są nasze intymne pragnienia, czego wstydzimy się w domu, czego boimy się najbardziej i co naprawdę myślimy o ludziach, z którymi codziennie rozmawiamy. Każdy ma jakieś tajemnice. A czasami największą tajemnicą pozostaje to, czego nie wiemy o samych sobie.
Skorpion potrafi symbolicznie zaprowadzić nas właśnie w te miejsca. Do szafy, w której od lat leżą stare płaszcze, niepotrzebne buty i rzeczy, z którymi trudno się rozstać. Ale również do tej drugiej szafy, o której mówi się, że trzymamy w niej własne trupy. Dawne urazy, niedokończone historie, poczucie winy, niespełnione oczekiwania i relacje, które skończyły się wiele lat temu, a nadal zajmują zaskakująco dużo miejsca w naszej głowie.
W astrologii Skorpiona pojawia się także archetyp śmierci i odrodzenia. Karta XIII, Śmierć, w tradycji hermetycznego tarota kojarzona jest właśnie z tym znakiem. Może opisywać zakończenie etapu, konieczność porzucenia dawnej formy i przejście do czegoś nowego. A czasami powrót do przeszłości, żeby ostatecznie zrozumieć, dlaczego coś, co miało już dawno umrzeć, wciąż żyje naszym kosztem.
Mars w Lwie. Kto naprawdę trzyma ster?
Tutaj pojawia się ważna astrologiczna zależność. Tradycyjny władca Skorpiona, Mars, przebywa obecnie w Lwie. Lew to znak Słońca, związany z naszą indywidualnością, kreatywnością, ambicjami, dumą, potrzebą uznania i poczuciem własnej wartości. Mars w Lwie chce działać, tworzyć i zaznaczać swoją obecność. Nie chce być wyłącznie biernym obserwatorem własnego życia.
Słońce, władca Lwa, znajduje się w Skorpionie, którym włada Mars. Otrzymujemy więc wzajemną recepcję przez władztwo. To interesujące połączenie pomiędzy świadomością, ambicją, działaniem i ukrytymi motywacjami. Ale jest jeszcze coś. Mars włada również Baranem, w którym obecnie znajdują się retrogradujące Saturn i Neptun.
Dzisiejszy Merkury i Słońce w Skorpionie łączą się poprzez tradycyjne władztwo z Marsem w Lwie, a za jego pośrednictwem także z Saturnem i Neptunem w Baranie. Chodzi tutaj o zależności wynikające z położenia planet w znakach i ich władztw. Nie wszystkie te planety tworzą ze sobą ścisłe aspekty.
Jak łączy się dzisiejszy układ
Merkury i Słońce w Skorpionie kierują uwagę na świadomość, pamięć, ukryte motywacje i potrzebę zrozumienia.
Mars w Lwie, tradycyjny władca Skorpiona, wnosi działanie, ambicję, dumę i wolę decydowania o sobie.
Saturn w Baranie, znaku Marsa, przypomina o ograniczeniach, doświadczeniach i strukturach, które budowaliśmy latami.
Neptun w Baranie, również pod władztwem Marsa, wnosi wyobraźnię, ideały, tęsknotę za nowym początkiem, ale także ryzyko złudzeń.
Pluton w Wodniku, współczesny władca Skorpiona, kieruje uwagę ku zbiorowości, przemianom społecznym, technologii i kontroli.
Saturn i Neptun w Baranie. Ściana, w której szukamy drzwi
Baran kojarzy się z początkiem, impulsem i odwagą podjęcia działania. Co się jednak dzieje, kiedy w tym właśnie znaku przebywają dwie tak odmienne planety? Saturn przypomina o granicach, obowiązkach, konsekwencjach wcześniejszych decyzji i o wszystkim, co wymaga czasu. Neptun symbolizuje wyobraźnię, intuicję, marzenia, duchowość i przekraczanie dotychczasowych granic. Może również rozmywać rzeczywistość i sprzyjać idealizowaniu.
Obie planety są obecnie retrogradujące. Saturn znajduje się w Baranie, znaku swojego astrologicznego upadku. Nie jest to pozycja, w której jego natura wyraża się najłatwiej. Baran chciałby ruszyć natychmiast, a Saturn pyta, czy mamy przygotowany plan, czy znamy konsekwencje i czy rzeczywiście jesteśmy gotowi.
Neptun może natomiast podsuwać obraz czegoś pięknego, jeszcze nieistniejącego. Nowego życia, nowej miłości, innej pracy, wolności, podróży albo zupełnie odmiennego sposobu funkcjonowania. I nagle człowiek staje przed ścianą. Chce zacząć od nowa, ale coś go zatrzymuje. Może są to rzeczywiste zobowiązania, sytuacja finansowa, obowiązki rodzinne albo stan zdrowia. A może tak bardzo przyzwyczaił się do dawnego obrazu siebie, że nie potrafi zobaczyć żadnej innej możliwości.
Saturn bywa ścianą. Neptun może być wyobrażeniem drzwi. Ale dopiero Mars przypomina, że trzeba sprawdzić, czy te drzwi rzeczywiście istnieją i czy można je otworzyć.
Neptun przez wiele lat przebywał w Rybach, znaku swojego współczesnego władztwa. Po raz pierwszy wszedł do Barana w marcu 2025 roku, jesienią powrócił jeszcze do Ryb, a w styczniu 2026 roku ponownie przekroczył granicę Barana. Natomiast 20 lutego 2026 roku Saturn i Neptun utworzyły ścisłą koniunkcję w 0°45′ Barana. Był to początek nowego cyklu tych planet.
Dzisiaj nie znajdują się już w dokładnej koniunkcji, ale nadal przebywają w tym samym znaku i obie są retrogradujące. Ich wcześniejsze spotkanie można symbolicznie odczytać jako zderzenie ideału z rzeczywistością. Czy mamy odwagę zacząć coś nowego, jeżeli nie możemy już dłużej opierać się na dawnych zasadach? I co zrobić, kiedy stary sposób życia przestaje działać, a nowy jeszcze nie powstał?
Od sierpniowych zaćmień do listopadowego cazimi
12 sierpnia 2026 roku mieliśmy całkowite zaćmienie Słońca w 20°02′ Lwa. 28 sierpnia nastąpiło częściowe zaćmienie Księżyca w 4°54′ Ryb, naprzeciw Słońca w Pannie. I teraz spójrzmy ponownie na dzisiejsze niebo. Mars przebywa około 20° Lwa, a więc niemal dokładnie na stopniu sierpniowego zaćmienia Słońca!
To ciekawy szczegół dla astrologa śledzącego ciągłość tranzytów. Mamy Marsa, który jest tradycyjnym władcą dzisiejszego cazimi w Skorpionie, przechodzącego przez punkt wcześniejszego zaćmienia Słońca. A Księżyc w Pannie przypomina znak uczestniczący w sierpniowym zaćmieniu Księżyca na osi Panna i Ryby.
Z perspektywy astrologii cyklicznej można dostrzec interesującą sekwencję, bez przypisywania jej konieczności przyniesienia określonych wydarzeń. W sierpniu mieliśmy zaćmienie Słońca, podczas którego jego światło zostało przesłonięte przez Księżyc. Dzisiaj Merkury znajduje się symbolicznie w sercu Słońca. Czyż nie przypomina to naszej wewnętrznej drogi od niewiedzy, niejasności albo lęku do próby zrozumienia?
Zaćmienie Słońca może kojarzyć się z plutonicznym obrazem zejścia do ciemności. Jest to skojarzenie symboliczne, a nie astronomiczny związek zaćmienia z Plutonem. Dzisiejsze cazimi przywołuje obraz powrotu do światła. W astrologii możemy potraktować te obrazy jako kolejne części jednej opowieści. Szczególnie że Mars zbliża się również do koniunkcji z Jowiszem w Lwie, dokładnej 16 listopada. To wzbogaca interpretację o temat działania, rozwoju, ambicji i próby wyjścia poza dotychczasowe ograniczenia.
Niebo jako proces
12 sierpnia 2026 Całkowite zaćmienie Słońca w 20°02′ Lwa.
28 sierpnia 2026 Częściowe zaćmienie Księżyca w 4°54′ Ryb.
24 października 2026 Dolna koniunkcja retrogradującej Wenus ze Słońcem w Skorpionie.
4 listopada 2026 Dolna koniunkcja retrogradującego Merkurego ze Słońcem w Skorpionie. Mars przechodzi przez stopień sierpniowego zaćmienia Słońca.
9 listopada 2026 Nów Księżyca w Skorpionie.
16 listopada 2026 Koniunkcja Marsa i Jowisza w Lwie.
Następstwo tych wydarzeń pozwala badać dłuższe cykle i powracające tematy.
Księżyc w Pannie. Czy można zmienić własny scenariusz?
Wróćmy jednak do codziennego życia. Nie wszyscy dzisiaj analizujemy własne horoskopy. Większość z nas po prostu wstaje, wiąże sznurówki, idzie z psem, jedzie do pracy autobusem albo siada przed komputerem. Ktoś jest w doskonałym humorze i biegnie do parku. Ktoś inny spaceruje powoli, podpierając się laską. Jeszcze ktoś nie ma siły podnieść się z łóżka, chociaż z przyjemnością obserwuje słoneczną pogodę za oknem.
Wszyscy żyjemy w tej samej rzeczywistości, ale nie przeżywamy jej w taki sam sposób. Każdy człowiek nosi w sobie własny szkic tożsamości. Wspomnienia, doświadczenia, predyspozycje genetyczne, wyuczone reakcje, dawne emocje i przekonania, które nie zawsze potrafimy świadomie rozpoznać. Z takich fragmentów budujemy swoją teraźniejszość, a często również wyobrażenia o przyszłości.
Księżyc w Pannie, znajdujący się dzisiaj w sekstylach ze Słońcem i Merkurym w Skorpionie, może być astrologicznym symbolem pracy nad tymi fragmentami. Panna rozkłada rzeczywistość na części, analizuje, sprawdza, porządkuje. Skorpion pyta, co ukrywa się pod powierzchnią. A Słońce może symbolicznie oświetlić miejsce, którego wcześniej nie chcieliśmy zobaczyć.
Sam Merkury włada zarówno Bliźniętami, jak i Panną, czyli znakami zmiennymi. Mimo że dzisiaj przebywa w stałym Skorpionie, jego natura przypomina o zdolności zmiany, przystosowywania się, uczenia i modyfikowania wcześniejszych wniosków. Skorpion może trzymać się czegoś z ogromną determinacją. Merkury potrafi jednak zapytać, czy naprawdę musimy trzymać się tego do końca życia.
Może nie zmienimy własnych genów, pewnych cech wyglądu, historii rodzinnej ani wydarzeń, które już się odbyły. Możemy jednak próbować zmienić sposób, w jaki opowiadamy sobie o tych doświadczeniach. I przede wszystkim sposób, w jaki na nie reagujemy.
Kiedy wiemy, że coś nas niszczy, ale wciąż to powtarzamy
Człowiek potrafi doskonale wiedzieć, że jakaś reakcja mu nie służy, a mimo to nieustannie ją powtarzać. Przykładem może być mechanizm kompulsji obserwowany między innymi w OCD, czyli zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym. Pojawia się natrętna myśl, niepokój albo wyobrażenie. Rośnie napięcie. Następnie człowiek wykonuje określoną czynność, która chwilowo przynosi ulgę. Mózg uczy się, że takie działanie zmniejsza dyskomfort, i schemat może się utrwalać.
W terapii poznawczo-behawioralnej OCD wykorzystuje się między innymi metodę ERP, czyli ekspozycję z powstrzymaniem reakcji. Pod opieką terapeuty osoba stopniowo uczy się tolerować niepewność i napięcie bez wykonywania przymusowego rytuału. Nie każda natrętna myśl oznacza oczywiście OCD. Podobnie nie każde objadanie się, kompulsywny zakup czy powtarzanie szkodliwego zachowania ma ten sam mechanizm i tę samą przyczynę.
Ale przykład pokazuje coś ważnego. To, że odczuwamy napięcie, nie oznacza jeszcze, że musimy natychmiast zrobić wszystko, czego domaga się nasz stary nawyk. W codziennym życiu człowiek nieraz doskonale rozpoznaje własny schemat. Wie, że pewien rodzaj relacji go wykańcza, ale nie potrafi go zakończyć. Wie, że reaguje zbyt gwałtownie, ale ponownie wybucha. Wie, że nie powinien wracać do dawnej historii, ale odtwarza ją w myślach po raz setny.
I gdzieś w tym wszystkim pojawia się bardzo zwyczajne, mało eleganckie pytanie. Kurwa, dlaczego ja znowu robię dokładnie to samo, skoro doskonale wiem, jak to się kończy?
To może być moment konfrontacji z własnym mechanizmem. Dzisiejsze cazimi Merkurego można potraktować jako symboliczną chwilę rozpoznania tego, co dotychczas działało automatycznie. Ale sama świadomość to dopiero początek. Później przychodzi praca nad reakcją. A tutaj Saturn ze swoją cierpliwością, konsekwencją i granicami może być znacznie bardziej przydatnym archetypem niż najbardziej spektakularna obietnica błyskawicznego uzdrowienia.
Wenus w Wadze. Miłość, relacje i nasze zewnętrzne zwierciadła
Jeszcze niedawno Słońce przebywało w Wadze, znaku partnerstwa, relacji i społecznej równowagi. 23 października weszło do Skorpiona, a 24 października, według czasu polskiego, utworzyło dolną koniunkcję z retrogradującą Wenus. Wenus następnie powróciła do Wagi, swojego znaku władztwa. Dzisiaj, 4 listopada, tworzy sekstyl do Jowisza w Lwie.
Można więc dostrzec ciągłość wydarzeń. Najpierw pytania o relacje, uczucia i własną wartość. Później głębsza analiza motywów, które stoją za naszymi wyborami. Waga zwraca uwagę na drugiego człowieka, ale Skorpion potrafi zapytać, dlaczego właśnie ten człowiek budzi w nas tak silne emocje.
Dlaczego pewne związki powtarzają podobny scenariusz? Dlaczego czyjaś krytyka potrafi zburzyć nam cały dzień? Dlaczego czasami bardziej boimy się utraty relacji niż tego, że od dawna nie czujemy się w niej dobrze? Nie znamy wszystkich myśli i motywacji drugiego człowieka. Znamy przede wszystkim własne wyobrażenie o nim, które nie zawsze musi być zgodne z rzeczywistością.
Wenus w Wadze może symbolicznie zachęcać do ponownego przyjrzenia się relacjom. Niektóre mogą dojrzewać, odzyskiwać równowagę, przyjmować nową formę. Inne mogą przestać mieć sens. Czasami najtrudniejsza jest nie sama zmiana, ale przyznanie, że od dawna chcieliśmy ją przeprowadzić.
Dzisiejszy sekstyl Wenus z Jowiszem przypomina, że cały ten proces nie musi odbywać się wyłącznie przez cierpienie i rozczarowanie. Może pojawić się życzliwość, zrozumienie, przebaczenie, a nawet zwyczajna ulga. Bo czasami wystarczy przestać wymagać od drugiego człowieka, żeby był kimś, kim nigdy nie był.
Obserwator. Co właściwie jest rzeczywistością?
W fizyce kwantowej istnieje interesujące zagadnienie pomiaru i obserwatora. W doświadczeniu z dwiema szczelinami uzyskanie informacji o drodze cząstki wiąże się ze zmianą obserwowanego obrazu interferencji. Nie oznacza to jednak, że świadomy człowiek samym spojrzeniem tworzy dowolną rzeczywistość. Obserwacja oznacza tutaj fizyczne oddziaływanie związane z pomiarem, niekoniecznie obecność ludzkiej świadomości.
Ale filozoficzna inspiracja pozostaje ciekawa. Czy potrafimy oddzielić to, co rzeczywiście się wydarza, od znaczenia, jakie sami temu nadajemy? Człowiek, który wielokrotnie doświadczył odrzucenia, może dostrzegać jego zapowiedź w zwykłym milczeniu drugiej osoby. Ktoś, kto wychował się w poczuciu zagrożenia, może nieustannie oczekiwać, że za chwilę wydarzy się coś złego. Ktoś inny w tej samej sytuacji pozostanie spokojny.
Nie oznacza to, że jeden człowiek stworzył zagrożenie własnymi myślami, a drugi je usunął. Doświadczenia i emocje mogą jednak wpływać na interpretację zdarzeń. Nasze wewnętrzne zwierciadło zawiera wspomnienia, skojarzenia, obawy i oczekiwania. A to prowadzi do kolejnego pytania. Czy nasze przekonania są prawdziwe tylko dlatego, że towarzyszą nam od wielu lat?
Hermes Psychopompos, Mroczny Pasażer i Brama Magicznego Zwierciadła

Mitologiczny Hermes nie był wyłącznie patronem handlu, podróży i komunikacji. Jako Hermes Psychopompos prowadził dusze do krainy zmarłych. Potrafił przekraczać granice pomiędzy światami i poruszać się tam, gdzie inni nie zawsze mieli dostęp. Jego kaduceusz symbolizował posłańca, pośrednictwo i godzenie przeciwieństw. W późniejszej symbolice zaczęto wiązać go również z uzdrawianiem, choć właściwym antycznym znakiem medycyny pozostawała laska Asklepiosa.
W dzisiejszym cazimi możemy zobaczyć Hermesa w jego bardziej podziemnej odsłonie. Jako przewodnika pomagającego zejść do ukrytych warstw własnej psychiki. W literaturze podobną podróż odbywali rozmaici bohaterowie. Doktor Jekyll i Mr Hyde przedstawiają konflikt pomiędzy społeczną osobowością człowieka a jego odrzuconym Cieniem.
Victor Frankenstein pragnie stworzyć nową istotę z fragmentów martwych ciał, nie potrafiąc później zaakceptować własnego dzieła. Można odczytać to jako metaforę człowieka, który próbuje zbudować idealną wersję siebie, ale nie chce przyjąć odpowiedzialności za wszystkie jej części. Dexter Morgan ma swojego Mrocznego Pasażera, z którym utożsamia własne destrukcyjne impulsy. A w Niekończącej się historii Michaela Endego Atreju staje przed Bramą Magicznego Zwierciadła, która pokazuje coś więcej niż zwykłe odbicie.
Wszystkie te opowieści prowadzą do pytania o naszą prawdziwą tożsamość. Cień w rozumieniu jungowskim może zawierać również odrzuconą odwagę, spontaniczność, niewykorzystane zdolności czy potrzeby, których kiedyś nauczyliśmy się nie ujawniać. Dlatego poznanie własnego Cienia może oznaczać odzyskanie części siebie.
Feniks. Kiedy w ciemnym pokoju odsłaniamy rolety
Wyobraźmy sobie, że od dawna siedzimy w pokoju z zasłoniętymi oknami. Na stole pali się świeca. W jej świetle widzimy zarysy przedmiotów, cienie na ścianach, fragmenty mebli. Niektóre rzeczy wydają się większe, niż są w rzeczywistości. Inne pozostają niemal niewidoczne. Przyzwyczajamy się do tego obrazu i zaczynamy uważać go za prawdziwy.
Aż pewnego dnia podchodzimy do okna i odsłaniamy rolety. Wpada światło. Nagle okazuje się, że część tego, czego się obawialiśmy, była tylko cieniem. Niektóre przedmioty mają zupełnie inne kształty. Inne wymagają naprawy. Jeszcze inne od dawna nie są nam potrzebne. Światło nie zmieniło przedmiotów. Zmieniło to, co możemy zobaczyć.
To jeden z najpiękniejszych obrazów dzisiejszego cazimi. Słońce w astrologicznej interpretacji może stać się źródłem szczególnego oświetlenia natury Merkurego. A Skorpion może prowadzić do odrodzenia. Jednym z jego ezoterycznych symboli jest przecież Feniks, ptak odradzający się z własnych popiołów.
Czasami odrodzenie polega na zmianie narracji. Na spojrzeniu na siebie inaczej. Na odkryciu, że dawny lęk nie musi być wiecznym towarzyszem. Albo że sytuacja, którą przez lata uważaliśmy za niezmienną, ma jednak więcej niż jedno możliwe rozwiązanie.
Lęk przed przyszłością. Od polityki po sztuczną inteligencję
Współczesna rzeczywistość dostarcza nam mnóstwa powodów do niepokoju. Sytuacja polityczna, gospodarcza, finansowa, zmiany społeczne, kryzysy, konflikty, przyszłość pracy, rozwój sztucznej inteligencji. Jedni widzą w nowych technologiach szansę, inni zagrożenie. Jedni chcieliby przyspieszenia zmian, inni najchętniej zatrzymaliby świat w miejscu.
Człowiek od zawsze mierzył się z nieznanym. Zmiana jest nieodłączną częścią życia i ewolucji. Nie każda przynosi coś dobrego, nie każda oznacza postęp, ale bez zdolności przystosowania się trudno wyobrazić sobie rozwój gatunków, społeczeństw czy pojedynczego człowieka.
Pluton w Wodniku można interpretować jako symbol wielkich przemian zbiorowych, technologicznych i społecznych. Mars w Lwie przypomina natomiast o indywidualności, twórczości, potrzebie działania i zachowania własnego miejsca w świecie. Znaki te leżą naprzeciwko siebie, choć Mars i Pluton nie tworzą dzisiaj ścisłej opozycji stopniowej.
W symbolicznej polaryzacji Lwa i Wodnika mamy interesujący problem. Kim jestem ja wobec społeczeństwa? Jak wiele swoich decyzji podejmuję samodzielnie, a jak wiele wynika z presji otoczenia, rodzinnych oczekiwań, obowiązujących norm i opinii innych ludzi? I czy największym ograniczeniem zawsze jest rzeczywistość zewnętrzna? A może czasami staje się nim nasz własny obraz tego, co jest możliwe?
Nie każdy przeżyje dzisiejszą koniunkcję tak samo
W astrologii profesjonalnej warto przypomnieć o czymś, co często znika w popularnych, zbiorowych horoskopach. Ten sam układ planet nie musi oznaczać tych samych doświadczeń dla wszystkich ludzi. Znaczenie tranzytu zależy między innymi od tego, jakie punkty i planety horoskopu urodzeniowego zostają nim aktywowane.
W jakich domach znajduje się 12° Skorpiona? Czy koniunkcja Słońca z Merkurym tworzy trygony i sekstyle do planet natalnych? Czy może kwadratury, opozycje albo inne wymagające aspekty? Jak silne są natalne Merkury, Słońce i Mars? Jakie wydarzenia rozgrywają się w obszarach życia reprezentowanych przez zaangażowane domy? Ważna jest również historia wcześniejszych tranzytów, progresji i dyrekcji.
Cazimi w horoskopie indywidualnym
Trygony i sekstyle mogą symbolicznie sprzyjać łatwiejszemu rozpoznaniu sytuacji, porozumieniu, twórczym pomysłom i poszukiwaniu rozwiązań.
Kwadratury i opozycje mogą ujawniać konflikty, napięcia, sprzeczne potrzeby i sprawy wymagające konfrontacji.
Koniunkcje do planet natalnych mogą szczególnie wyraźnie akcentować temat reprezentowany przez daną planetę i dom.
Domy horoskopowe wskazują obszary życia, w których interpretacja może nabrać najbardziej osobistego znaczenia. Żaden pojedynczy aspekt nie przesądza jednak o przebiegu dnia ani o konkretnym wydarzeniu.
Dla jednej osoby dzisiejsza koniunkcja może stać się inspiracją do ważnej rozmowy. Dla innej oznaczać powrót do niedokończonego projektu. Ktoś może odkryć nowy sposób rozwiązania problemu w pracy. Ktoś inny zmieni plan, zrezygnuje z niepotrzebnego zobowiązania albo ponownie przeanalizuje sytuację finansową.
Może pojawić się twórczy pomysł, decyzja o rozpoczęciu terapii, powrót do dawnej pasji albo zwyczajna potrzeba uporządkowania własnych spraw. Nie wszyscy musimy dzisiaj przeżywać psychologiczny przełom. I całe szczęście.
Od zwierciadła do światła
Listopad, zwłaszcza po Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym, sprzyja refleksjom nad przeszłością. Wspominamy ludzi, których już nie ma. Przypominamy sobie dawne wydarzenia, rodzinne historie, gesty i słowa. Czasami odkrywamy w sobie reakcje podobne do tych, które obserwowaliśmy u matki, ojca albo dziadków. Czasami okazuje się, że żyjemy według zasad, których nikt nam nigdy nie wyjaśnił, ale które uznaliśmy za oczywiste.
Nasza teraźniejszość jest częściowo zbudowana z tego, co zapamiętaliśmy i czego nauczyliśmy się przez całe życie. Ale nie oznacza to, że przyszłość musi być dokładną kopią przeszłości. Dzisiejszy układ nieba przypomina o spotkaniu stałości ze zmiennością. Skorpion kojarzy się z trwałością i przywiązaniem do określonych form. Merkury włada zmiennymi Bliźniętami i Panną, a Księżyc właśnie przez Pannę wędruje. To, co w nas utrwalone, spotyka się z możliwością uczenia się czegoś nowego.
Wcale nie musimy od razu zmieniać całego życia. Czasami wystarczy zmienić plan albo sposób rozmowy. Czasami przyznać, że przez lata ocenialiśmy jakąś sytuację wyłącznie przez pryzmat dawnych doświadczeń. Możemy wiedzieć, że coś nas rani, że nosimy w sobie jad, który sami sobie podajemy w postaci nieustannych oskarżeń, lęków i powracających myśli. Możemy również zauważyć, że przyjmujemy cudze emocje i oceny tak, jakby były niepodważalną prawdą o nas.
Między zauważeniem mechanizmu a jego zmianą pozostaje jeszcze droga. I tu właśnie zaczyna się praca. Nie zawsze przyjemna, nie zawsze szybka i nie zawsze zakończona spektakularnym sukcesem. Jednak sama możliwość zmiany perspektywy bywa czymś niezwykle cennym.
Nie wszystko, co czujemy, jest dokładnym obrazem rzeczywistości. Nie wszystko, czego się obawiamy, rzeczywiście nam zagraża. I nie wszystko, co przez lata uważaliśmy za część własnej osobowości, musi pozostać z nami na zawsze.
Cazimi Merkurego w Skorpionie może być symbolicznym momentem, w którym odsłaniamy rolety i pozwalamy sobie zobaczyć więcej. Być może nie wszystko nam się spodoba. Może odkryjemy rzeczy, które wymagają naprawy, zakończenia albo całkowitego przemyślenia. Ale możemy też dostrzec coś pięknego. Własne możliwości, których wcześniej nie zauważaliśmy. Dawno porzucone marzenia. Zdolności, które uznaliśmy za niepotrzebne. Ludzi, których przez lata widzieliśmy przez pryzmat własnych uprzedzeń. Albo po prostu drogę, której dotąd nie dostrzegaliśmy.
I może właśnie na tym polega odrodzenie Feniksa. Na odkryciu, że nie musimy już bez końca powtarzać tej samej historii. Bo kiedy zapalamy światło, cienie nie zawsze znikają.
Ale przestają być jedyną rzeczą, którą widzimy.
Alchemik – Bohema
Astrologia tradycyjna i współczesna, psychologia głębi, filozofia, mitologia i archetypy.
Źródła i obliczenia
Pozycje planet i godziny aspektów obliczono w programie Hermes z użyciem Swiss Ephemeris. Historia cazimi i kryterium szerokości ekliptycznej: Patrizia Nava, „In the Heart of the Sun”. Kontekst psychologiczny ERP: NICE, wytyczne CG31. Pomiar i doświadczenie z dwiema szczelinami: Institute for Quantum Computing, University of Waterloo.
Spotkajmy się w Bohemie
Agata Burchardt
Konsultacje astrologiczne i tarotowe.
Poznań, ul. Garbary 49.
Spotkania po wcześniejszym uzgodnieniu terminu.






Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.